Zdrowia, szczęścia i nadziei!
„Wielkanocny pacierz”
ksiądz Jan Twardowski
Nie umiem być srebrnym aniołem, ni gorejącym krzakiem,
tyle zmartwychwstań już przeszło, a serce mam byle jakie.
Tyle procesji z dzwonami, tyle już Alleluja,
a moja świętość dziurawa, na ćwiartce włoska się buja.
Wiatr gra mi na kościach mych psalmy, jak na koślawej fujarce,
żeby choć papież spojrzał na mnie – przez białe swe palce.
Żeby choć Matka Boska przez chmur zabite wciąż deski,
uśmiech mi Swój zesłała, jak ptaszka we mgle niebieskiej.
I wiem, gdy łzę swoją trzymam jak złoty kamyk z procy.
zrozumie mnie mały Baranek z najcichszej Wielkiej Nocy.
Pyszczek położy na ręku, sumienia wywróci podszewkę,
serca mego ocali czerwoną chorągiewkę.
